nam się, że mamy świetne pojęcie, rzeczy te szybko uczyły nas pokory. Uczyły szacunku do stworzenia, uczyły, by brać ze świata tyle, ile potrzebujemy, a resztę pozostawiać modlitwie i opiece Bożej. Świat się zmienia, bo zawsze się zmieniał. Nie trzeba z tego powodu panikować, lecz spokojnie we własnym obejściu do tego się przystosować. Do tego musimy być wolni i odpowiedzialni, a nie biegać raz w tę raz we w tę, jak stado zarządzane biurokratyczną głupotą durnych pyszałków. Niestety tak to zostało urządzone, że nabieranie rozumu sporo kosztuje, zaś głupieje się bezboleśnie. Dzisiaj
stworzenia, rozpościera się bowiem teatr ludzkiej pychy i próżności. Mijający rok przyniósł kolejną odsłonę tej komedii. Globalne myślenie nabrało tempa i jesteśmy świadkami kolejnej próby nastawania na wolność ludzką, tym razem ubranej w XXI-wieczny kostium, już nie tyle walki o internacjonalne szczęście proletariatu, jak komunizm, czy majstrowanie czystej rasy, jak niemiecki hitleryzm, lecz przystrojonej w szacowne szaty ZATROSKANIA o los planety. Do ponadnarodowej władzy doszła grupa macherów, którzy wiedzą "jak uratować człowieka przed nim samymi" i zbawić w doczesnej szczęśliwości.
nieruchomościami urządzili sobie szczęśliwe życie, nie tylko stanowczo się temu sprzeciwili, ale nawet pozbawili pana Piskorskiego zaszczytu przewodzenia tej sławnej partii. Jeśli zatem w tych niesprzyjających okolicznościach przyrody pan dr Olechowski jednak swoją kandydaturę wystawi, to nieomylny to znak, iż na swej drodze musiał spotkać hojnego sponsora. Po Warszawie krążą w związku z tym fałszywe pogłoski, że może to być sam "filantrop", czyli Jerzy Soros we własnej osobie. Tego wykluczyć nie można, bo przecież "filantrop", za pośrednictwem sponsorowanych przez siebie fundacji, penetruje
czego Polska nie była w stanie zrobić. Tutaj też jest łgarstwo, tak Niemców, jak i naszych "przyjaciół". Niemcy po II wojnie światowej NIE ZAPŁACILI ani grosza odszkodowań. Dobra zrabowane w Polsce zostały w Niemczech. Niemcy dostali niesamowicie wielką pomoc finansową w ciągu wielu lat, aby "pokazać" Sowietom, że na Zachodzie jest lepiej. Przypomnijmy sobie także darowaną pomoc Berlinowi. Warszawa nie dostała ani ćwierci grosza i pomimo komunizmu, potrafiła odbudować się POLSKIMI rękoma. Tego Niemcy nie potrafili uczynić. U Niemców, co jest ważne, to "befel" - rozkaz. Osioł
konkluzja, że wszystkie one i większość ich rodziców urodzili się tu, w Kanadzie. Jesteśmy świadkami, gdy trzecie emigranckie pokolenie kultywuje polską mowę, polskie zwyczaje i kulturę. To jest niezwykłe i cudowne! Bo przecież jeszcze niedawno powojenni emigranci wstydzili się polskiego języka, którego nie nauczyli swych dzieci, a te z kolei nie przekazały polskiej kultury swym potomkom. Jakże częsty jest obrazek, gdy dziadek z wnukiem (a nierzadko również i swym synem czy córką) może porozumieć się tylko po angielsku, ale szczyci się swym patriotyzmem w postaci rzędu odznaczeń na piersi.
została kilkakrotnie obrabowana przez pobratymców, o których równouprawnienie walczyła. Zdesperowana, przeniosła się w końcu do dzielnicy zamieszkanej przez białych, gdzie mogła spokojnie dożyć swoich lat. I to jest mało znana kropka nad i. A tak na marginesie, czy ludzie naprawdę wiedzą, co dzieje się w krajach afrykańskich, włączając w to Południową Afrykę osławionego bojownika o równouprawnienie - byłego jej prezydenta Mandelę? I sąsiada Rodezję - Zimbabwe? Kiedyś najbogatsze tam państwa. Teraz może trochę opowieści, gdzie dla odmiany jakoś tak "nieumyślnie" (?) zagubił się
Jedna ze wsi okazała się być doskonale przygotowaną pułapką na żołnierzy południowowietnamskiej armii. Musieli się z wioski wycofać. Akcja "oczyszczania" terenu z partyzantki komunistycznej została więc wsparta przez lotnictwo południowowietnamskie, które zrzuciło na wieś napalm. Czy była tam ludność cywilna? Była, bo na tym polegała taktyka Viet-Kongu, żeby mieszać się z bezbronną ludnością, terroryzując ją. Praktycznie byli nie do odróżnienia. Napalm zrzucony był przez lotnika wietnamskiego, a nie Amerykanina. Amerykański szpital wojskowy udzielił pomocy dzieciom. O tym wszystkim
nieruchomościami urządzili sobie szczęśliwe życie, nie tylko stanowczo się temu sprzeciwili, ale nawet pozbawili pana Piskorskiego zaszczytu przewodzenia tej sławnej partii. Jeśli zatem w tych niesprzyjających okolicznościach przyrody pan dr Olechowski jednak swoją kandydaturę wystawi, to nieomylny to znak, iż na swej drodze musiał spotkać hojnego sponsora. Po Warszawie krążą w związku z tym fałszywe pogłoski, że może to być sam "filantrop", czyli Jerzy Soros we własnej osobie. Tego wykluczyć nie można, bo przecież "filantrop", za pośrednictwem sponsorowanych przez siebie fundacji, penetruje
czego Polska nie była w stanie zrobić. Tutaj też jest łgarstwo, tak Niemców, jak i naszych "przyjaciół". Niemcy po II wojnie światowej NIE ZAPŁACILI ani grosza odszkodowań. Dobra zrabowane w Polsce zostały w Niemczech. Niemcy dostali niesamowicie wielką pomoc finansową w ciągu wielu lat, aby "pokazać" Sowietom, że na Zachodzie jest lepiej. Przypomnijmy sobie także darowaną pomoc Berlinowi. Warszawa nie dostała ani ćwierci grosza i pomimo komunizmu, potrafiła odbudować się POLSKIMI rękoma. Tego Niemcy nie potrafili uczynić. U Niemców, co jest ważne, to "befel" - rozkaz. Osioł