i ma pierwszeństwo przy podziale reszty majštku. Jeżeli zmarły był stanu wolnego i nie miał dzieci, wnuków i prawnuków, to następni w kolejnoci dziedziczš jego rodzice, potem rodzeństwo, potem bratankowie i bratanice, siostrzeńcy i siostrzenice, a potem dalsi krewni w zależnoci od stopnia pokrewieństwa. Warto pamiętać o paru rzeczach. Po pierwsze, w wyżej opisanym schemacie małżonkiem sš tylko osoby, z którymi zmarły był w formalnym zwišzku małżeńskim. Partnerzy nieformalni nie majš w Ontario żadnych automatycznych praw do spadku, ale mogš czasami kwestionować testament jako
którzy nam dzisiaj wpychajš do mózgu tę eko-ulęgałkę, głono rechotali na jakiekolwiek wzmianki religijnych tekstów o końcu wiata, twierdzšc, że to bujdy, ciemnota i opium dla mas. Dzisiaj ich wieckie opium ma "masom" smakować jak marcepany. Tymczasem za całš tš tapetš kryje się zmurszała gęba XIX-wiecznych koncepcji koniecznoci przetrzebienia rodzaju ludzkiego; zboczone przekonanie, że nas tu jest tyle, iż Ziemia nie daje rady. Trzeba więc ograniczyć liczbę ludzi, "przycišć" lekko stado, najlepiej higienicznie masowo usuwajšc tych jeszcze nienarodzonych. Takim mniejszym stadem łatwiej
zimowej szubie. Wraz z poczštkiem zimy, zaczyna się wielkie oczekiwanie - zbliża się Boże Narodzenie. I nawet jeli niegu jeszcze nie ma, jest prawie murowane, że więta będš białe. "Christmas shopping" nie absorbuje zbytnio mieszkańców północy. Większoć wyznaje zdrowš filozofię, że prezenty sš dodatkiem do wišt, a nie odwrotnie. W wielu rodzinach przyjšł się zwyczaj losowania i każdy z członków rodziny kładzie pod choinkš prezent dla wylosowanej przez siebie osoby. Poza tym, najbardziej cenione sš prezenty wykonane własnoręcznie - sweterek zrobiony na drutach, szalik wydziergany
w dostojnš biel majestatyczne wierki. Chyba wszyscy znamy to zdjęcie. Z lubociš reprodukowane było w prasie całego wiata. Ta fotografia przedstawia biegnšce nagie wietnamskie dzieci. Na pierwszym planie dziewczynka z twarzš wykrzywionš bólem. Czy może być lepsza ilustracja okrucieństwa armii amerykańskiej w Wietnamie? Nic dodać, nic ujšć. A jednak jest potrzeba wypełnienia tła tego tragicznego wydarzenia. Najpierw dla młodych: w połowie ubiegłego wieku istniały dwa Wietnamy. Tak zwana demokratyczna republika, sojusznik USA, oraz republika socjalistyczna wspomagana i stworzona przez
a pokane nosy i kręcone czarne włosy niedwuznacznie wskazywały, że sš obywatelami wprawdzie polskimi, ale wyznania mojżeszowego. Polscy żołnierze spychani byli z chodników na jezdnię. I nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zniknęło. I czerwone sztandary, i transparenty, i bojówkarze z opaskami. Korekta granicy - Stoczek przypada Niemcom. Okazało się, że starsi bracia w wierze byli na bieżšco wydarzeń, wiedzieli, co będzie dla kogo, nawet o niespodziewanej korekcie dowiedzieli się od razu. Ta historia w ogóle nie znalazła odbicia "w pieni czy w powieci". Ja
ta nie miała dzieci. Jeżeli zmarły posiadał dzieci, to małżonek otrzymuje pierwsze 200 tysięcy dolarów ze spadku, a pozostałš częciš dzieli się z dziećmi. Jaka jest proporcja tego podziału, zależy od liczby dzieci, ale prawo zawsze faworyzuje małżonka. Jeżeli majštek zmarłej osoby wynosił 200 tysięcy dolarów lub mniej, to dzieci nie dostajš nic. W przypadku, w którym zmarła osoba nie miała pozostajšcych przy życiu dzieci, ale miała np. wnuki i prawnuki, zasady podziału majštku sš jeszcze bardziej skomplikowane, ale zawsze małżonek uprawniony jest do pierwszych 200 tysięcy dolarów
dependants (tylko prawnik może udzielić dokładniejszych informacji w tej kwestii na podstawie dogłębnej analizy zaistniałych okolicznoci). Natomiast mšż lub żona mogš automatycznie odziedziczyć majštek, nawet jeżeli od wielu lat byli w separacji ze zmarłym, o ile formalnie spisana umowa separacyjna nie rozwišzała sprawy dziedziczenia. Majštek po zmarłym dziedziczš jedynie osoby, z którymi był on (lub ona) bezporednio spokrewniony. Krewni przez małżeństwo nie majš żadnych praw do spadku, nawet jeżeli pozostawali ze zmarłym w bliskim zwišzku emocjonalnym albo opiekowali się nim w potrzebie.
nieruchomociami urzšdzili sobie szczęliwe życie, nie tylko stanowczo się temu sprzeciwili, ale nawet pozbawili pana Piskorskiego zaszczytu przewodzenia tej sławnej partii. Jeli zatem w tych niesprzyjajšcych okolicznociach przyrody pan dr Olechowski jednak swojš kandydaturę wystawi, to nieomylny to znak, iż na swej drodze musiał spotkać hojnego sponsora. Po Warszawie kršżš w zwišzku z tym fałszywe pogłoski, że może to być sam "filantrop", czyli Jerzy Soros we własnej osobie. Tego wykluczyć nie można, bo przecież "filantrop", za porednictwem sponsorowanych przez siebie fundacji, penetruje
czego Polska nie była w stanie zrobić. Tutaj też jest łgarstwo, tak Niemców, jak i naszych "przyjaciół". Niemcy po II wojnie wiatowej NIE ZAPŁACILI ani grosza odszkodowań. Dobra zrabowane w Polsce zostały w Niemczech. Niemcy dostali niesamowicie wielkš pomoc finansowš w cišgu wielu lat, aby "pokazać" Sowietom, że na Zachodzie jest lepiej. Przypomnijmy sobie także darowanš pomoc Berlinowi. Warszawa nie dostała ani ćwierci grosza i pomimo komunizmu, potrafiła odbudować się POLSKIMI rękoma. Tego Niemcy nie potrafili uczynić. U Niemców, co jest ważne, to "befel" - rozkaz. Osioł